coverini

Alfabet Kryształów cz. 2

24.12.2018 | Ra(n)dom

Kontynuujemy nasz wspaniały cykl, niejakie Kryształowe Kompendium, którego to lektura pozwoli Wam wejść w świat naszych imprez (na które bilety znajdziecie TUTAJ) jak rozgrzany nóż w serce masłowego człowieka.

W poprzednim odcinku dowiedzieliśmy się na co choruje Diego, czemu komicy myślą, że grają koncerty i odpowiedzieliśmy na pytanie o ofertę gastronomiczną w lokalu. Zatrzymaliśmy się na literce G, więc jest to dobry punkt (HAAAAAAA PUNKT G, ROZUMICIE?) by kontynuować naszą podróż.

 

H – jak honor

Kryształy, wbrew nazwie i bogactwie części zamiennych w ciałach, to nadal ludzie, ludzie niedoskonali. Dotyczy to nawet autora tych słów, tak, wiem, dla mnie to też szok. W związku z tym zdarzyło mi się nawet dość często unosić niepotrzebnie tanim zamiennikiem honoru, który sprawia, że niewinne figle moich wspaniałych kolegów urastały dla mnie do rang żywych obraz na godności ludzkiej. Chciałem więc, jeszcze raz, z tego miejsca przeprosić wszystkich w ogóle, a Kryształów w szczególności. Co wy na to?

KRYSZTAŁY: (unisono)

Uga buga,

nie ma boga.

Kto ma druga,

ten nie sługa,

a król w niebiesach,

o licach krasnych,

pełnych kiesach,

ideałach własnych.

Nie patrz w tył,

nie patrz w przód,

ile będziesz żył,

jak długi twój ród.

To żart pusty,

liczy się synku,

melanż tłusty,

i kolegów kilku.

Ok, niech będzie i tak.

wat - wojskowa akademia techniczna z siedzibą w warszawie

wat – wojskowa akademia techniczna z siedzibą w warszawie

I – jak Inspector Norse

Musicie wiedzieć, że Kryształowe Imprezy to atak na wszystkie zmysły, czy będzie to seksowny głos Jacka Stramika, szlachetne rysy godne dłuta Michała Anioła zdobiące Jaśka Borkowskiego czy też woda kolońska „Brutal Extreme Action by Cosby” używana przez Darka Gadowskiego. Jednym z elementów niezbędnych oprawy jest najbardziej pozytywny utwór na świecie, nagrany przez wirtuoza wielowątkowego disco – Todda Terje. Niezliczone sesje kręcenia dupką przy tym szlachetnym utworze prawie (PRAWIE!) skłoniły nas do zapłacenia choć grosza tantiem temu panu, na szczęście przeznaczyliśmy te sumy na godniejsze sprawy, takie jak futra z małych fok i foki z małych futer.

J – jak jebanie się z typami

Tutaj oddam głos naszemu respondentowi z miejsca zdarzenia, Jaśkowi Borkowskiemu, halo Jaśku, halo Jaśku:

JEBANIE SIĘ Z TYPAMI- Zwrot ten znaczy to co znaczy, jednakże w przypadku życia „Kryształów” zwrot ten nabrał też innego sensu. Wracając do Darka Gadowskiego, jebanie z typami oznaczało dosłownie jebanie się z typami jeszcze przed tym jak za stand-up dostawało się hajs. O dziwo, Darek nie dostawał hajsu ani za stand-up, ani za jebanie się z typami.” – Jasiek Borkowski, mgr.

Cóż dodać.

 

K – jak kabaret

Zgodnie z utartymi schematami, kabaret powinien być naszym wrogiem, jednakże rzeczywistość jest inna – wieczorne seanse kabaretowych bloków w hotelowych pokojach stały się niemalże rytuałem. Leżymy wówczas z zaciętymi minami na rozbebeszonych łóżkach, spoglądając z zazdrością na ekran, nasze czarne serca tłocząc do krwiobiegu zielony jad. W tych momentach spływa na nas nagła konstatacja, że nigdy nie będziemy tak śmieszni jak Chłop Przebrany za Babę (TM), Przegięta Postać Geja (znak tow. zastrzeż.) czy Oczywisty Blackface w 2018 (all rights reserved, all tickets reserved as well), pozostaje nam tylko wicie się jak podłe węże, którymi jesteśmy, pod mocarnym spojrzeniem R. Górskiego, I. Kwiatkowskiego oraz Naczelnego Overlorda – Tofika.

"Już za chwilę hitowy skecz "Sprawa rozwodowa Tofika", szykujcie się!"

“Już za chwilę hitowy skecz “Sprawa rozwodowa Tofika”, szykujcie się!

L – jak latencja oczu

Samo słowo jest tylko odnośnikiem do całej gamy przypadłości, jakie odczuwają nasze piękne ślipia po dobrze spędzonym wieczorze. Czy będzie to właśnie niejakie opóźnienie, przez które wzrok ciągnie się za obracaną głową, wywołując popularny dziesięć lat temu w grach komputerowych efekt „blur”. Czy też pewne rozedrganie, zwane też Dual Shockami, gdy twoje gałki mają własne, niestety źle skalibrowane, żyroskopy. Czy też Choroba Talerzowa, gdy zamiast ocząt masz dwa lądowiska dla helikopterów, a jak za długo spoglądasz na twarzyczkę upstrzoną tymi dwoma studniami, czujesz jak sama ci się zakłada Niebieska Karta na policji.

Mniejsza, mówią, że oczy to zwierciadła duszy, idąc tą logiką brwi to zasłony duszy, nos to jej kran, a odbyt kibel. Czy jakoś tak.

 

M – jak mierfień

Wizyta w Olsztynie była dość memiczna dla Kryształów (vide: Cyber Machina), powstał też w jej ramach bohater, którego dostaliśmy, choć na niego nie zasługujemy. Nasz dobry kolega Krzysiek Sawczuk Stand-up Teka dotrzymywał nam towarzystwa, niestety też kroku w alkoholizacji, w związku z czym zaczął zaszczycać nas tworzonymi ad hoc neologizmami. Więc, gdy spytaliśmy go jaki jego zdaniem jest najlepszy special stand-upowy w historii, uzyskaliśmy odpowiedź „Edi Mierfień – Deliriusz”, co wywołało ogólną wesołość. Krzysztof (mamy nadzieję) się nie obraził, a sformułowanie „Edi Mierfień”  (nie mylić ze znanym albańskim grafikiem Edi Merifenem) weszło do obiegu, z czegośmy się wszyscy śmieli, w odróżnieniu od Was, którzy nie śmiejecie się, gdy ktoś przywołuje ten zabity na tysiąc sposobów mem pod koniec 2018, tak, czuję Waszą pogardę.

"Hmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm" - Edi Mierfień 2019

“Hmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm” – Edi Mierfień 2019

N – jak na mordę buty

Jacek Stramik, to człowiek mnoga talentów, nie tylko jest wybitną artystą, który nie omija Rzepina, czy także piszącym z serducha autorem książek wespół z Abelardem Gizą, ale także wspaniałym gospodarzem. Dość powiedzieć, że kiedyś gdy gościł bardzo znanego telewizyjnego komika w Koszalinie, tenże chciał mu podziękować za gościnę oraz możliwość rozmowy ze wspaniałymi osobami na afterze. Pogodny jak zwykle Jacek zaproponował w swojej dobroduszności, że ofiaruje mu też własne obuwie, w liczbie dwóch butów. Zaskoczony tą gościnnością wykonawca w emfazie padł do stóp pana Pastramika, a rzeczony żartobliwie przypomniał mu jeszcze, że ogarnął mu dwa grania (tj. dwa występy), na co tamten z zachwytem wykrzyknął, że jeszcze nikt tak go w całej karierze nie potraktował. W tak wspaniałej komitywie pozostają do dziś i ja tam byłem, miód i orzeszki z batoników zlizywałem.

 

O – jak oblicze śmierci

Czymże jest prawda, jeśli nie wypadkową wspomnień i uczuć? Jako że kłamiemy odruchowo i dla sportu, koloryzujemy dla zarobku i ukrywamy co czujemy dla bezpieczeństwa, prawda nie jest dla nas sprawą zerojedynkową. Ot, przykład, pamiętna (patrz: Typ rozciągliwy) podróż z Wrocławia do Łodzi, Polski Bus, lata temu. Siedzimy wspólnie, naszą obawę wzbudza obecność małych dzieci, które mają tendencję do rozrabiania. Tym razem jednak miło się rozczarowujemy, albowiem zadymę robimy my, drąc japę jak pawiany z petardami w dupach, na co wstaje właśnie pewna matka (poznaję po dziecku, typowym akcesorium dla matek) i wywiązuje się dialog.

Matka: Można ciszej, wdali panowie, nie jesteśmy sami.

Jacek Stramikrofon: Wszyscy jesteśmy sami…

DRAMATYCZNA PAUZA

JS: …W obliczu śmierci!

Zdarzyło się to? A może nie? A co za różnica.

 

Dla zbyt wielu tak wyglądało oblicze śmierci.

Dla zbyt wielu tak wyglądało oblicze śmierci – DAREK: ANIHILACJA JUŻ W KINACH!

P – jak Pingwin

Na pewno widzieliśmy jednak kolejnego gagatka z naszej galerii Ludzi Negatywnie Wykręconych, tym razem podczas nieoficjalnego wieczoru kryształowego we Wrocławiu, gdzie akurat Darka G. zastępował Błażej K. Zastępował godnie, co można doczytać w haśle „W dobrym groniw”, albowiem gdy o 8:00 rano szliśmy jeszcze na stację po alkohol, dobra ta dusza napotkała na pasach pewnego pana w szelkach i grubych okularach na nosie. Tajemnica narastała, gdyż jedynym dźwiękiem, jaki pan z siebie wydawał było przeciągłe „IIIIIIIIIII IIIIIIIIIIIII IIIIIIIIII” (jest to duża litera „i”, nie zapiski hrabiego Monte Christo na ścianie lochu). Błażej zatrzymał się przy panu, my bohatersko spierdoliliśmy, na szczęście zdolność rozmowy z wężami, którą imć Krajewski posiada jako ogólnie brat Harry’ego Pottera, pozwoliła ustalić, że pan chce wrócić na swoją planetę, co ułatwiliśmy mu otwierając Gwiezdne Wrota po raz kolejny tego wieczora i pożegnaliśmy tego wspaniałego człowieka. Jeśli chcecie przypomnieć Błażejowi o tym miłym wieczorze, koniecznie podczas spotkania z nim zacznijcie wydawać cienkie piski „IIIIIII IIIIIIIIIIII IIIIIIIIIII”, na pewno się ucieszy.

 

I to by było tyle na teraz, przypominam prawilnie o kupowaniu biletów oraz płyty naszego brata nieudacznika.