zapisz grafikę jko

Co Mie Wnerwia: Roast

25.02.2016 | Co Mie Wnerwia

„Dlaczego tyle zła? I kto wiarę naszą sprzedał?” Pytał swego czasu Paweł Kukiz na bicie Borysewicza. Okazuje się że jak szukał odpowiedzi na to pytanie to starczyło spojrzeć w lustro. Oczywiście działalność tego dżentelmena jest tylko objawem szerszego zjawiska, które, oczywiście bez jakichkolwiek uprawnień czy też dokładnych informacji, zamierzam wytłuścić. A każdy spoglądający na moje włosy może potwierdzić, że z wytłuszczaniem u mnie na bakier. Swoją drogą – na bakier? Dokładnie tak karzę się strzyc mojej fryzjerce.

Pani Maria Peszek udzieliła ostatnio kilku wywiadów, w których motywem przewodnim była nienawiść. Postuluje jakoby groziła nam kolejna ludobójcza rekurencja, a jej źródło leży właśnie w brutalizacji języka. Wyjątkowo z Panią Marią się zgadzam, i to tylko w tej sprawie, bo w innych to nie bardzo, a to z racji, że Pani Maria nie chciała się na wódkę raz składać, długo by tłumaczyć, idźmy dalej.

NIE ZAPOMINAM NIE WYBACZAM

NIE ZAPOMINAM NIE WYBACZAM

Jakkolwiek byśmy zindywidualizowali strumień docierających do nas informacji, i tak docierają do nas niczym w najmniej prosperującej sieci restauracji kolejne kubły pomyj. Nie jestem oczywiście tu bez winy, bo i sam regularnie wskazuję kogo nie znosić, kto jest frajerem, a kto człowiekiem. Żeby nie było – nigdy nie siedziałem w więzieniu, więc to jest jeszcze bardziej nie na miejscu. Mało – w sieci można znaleźć nagrania z moim udziałem, na których dosłownie obrażam ludzi. Skąd więc te zaskoczenie nadmiarem nienawiści, skoro saam jestem jej regularnym dostarczycielem?

Otóż czas na krótkąą chwilę powagi. Żyłem w nienawiści długie lata. Nie znosiłem Innych, nie znosiłem Swoich, nie znosiłem Siebie na samym końcu. Ale udało mi się wyzwolić z jej okowów. Teraz tylko nie znoszę, jak piszę Słowa wielką literą, ale co robić, samą empatią pretensjonalności nie wyrugujesz. Obecnie, wbrew pozorom, żyję bez zapiekłej niechęci, a te koszmarne słowa jakie padają z moich ust to tylko forma sceniczna, która służy oczyszczeniu. Tak, osławione roasty, które spotkały się z jednej strony z krytyką za zbytnią dosadność, z drugiej za zbyt ulgowe traktowanie. Widać tutaj rozdźwięk, ale chyba i jednym i drugim przyda się poznać uzasadnienie stojące za, cóż, wyzywaniem kogoś od kurew.

Szpajderman wie co robi.

Szpajderman wie co robi.

Bo, niech będę przez chwilę adwokatem diabła, zapiekła nienawiść ma czasem działanie oczyszczające. Jednak jest niczym zalewanie trosk alkoholem czy łazienek wodą – frajda krótka, szkody duże, a i mama nie jest zadowolona. Dlatego, wbrew powszechnej opinii, będę bronił jakości i ogólnej wymowy niedawnego Roastu Kuby Wojewódzkiego. Taka instytucja powinna działać jak wentyl bezpieczeństwa, a z jakiegoś powodu została odczytana jako kolejne strzały oddane w nienawistnej wojnie wszystkich ze wszystkimi. Jeśli miałeś kiedyś nieprzyjemne myśli dotyczące Kuby Wojewódzkiego, no cóż, usłyszałeś je zwerbalizowane. A bądźmy szczerzy, kto nie miał kiedyś morderczych myśli na temat tego przekwitłego narcyza, zadającego bzdetne pytania i skaczącego na kanapie jakby miał w tyłku odpaloną petardę.

Jeśli spuszczaniu złego powietrza towarzyszy zdrowy śmiech z samego siebie, nawiązuje się pierwsza nić empatii. Serio, spotkałem na swojej drodze tysiące ludzi, z których niektórzy są wyjątkowymi kasztanami. Spotkałem też kilku prawdziwych psychopatów. Spotkałem też faceta co łamał drzewa jednym ciosem, umiał latać i wąsy miał z tytanu, chociaż to mógł być akurat sen. Jednak najgorzej zawsze rozmawiało mi się z ludźmi, którzy nie potrafią się śmiać z siebie, a większość ludzi wypisujących horrendalne rzeczy na temat ludzi (nieważne jakich), prawdopodobnie nie próbuje najpierw pośmiać się z siebie.

Witamy w piekle.

Witamy w piekle.

Dlatego proponuję, miast rachunku sumienia, przeprowadzać codzienny roast sumienia. Co zrobiłem w ciągu dnia? Co zjebałem? Czemu tak to powiedziałem? Wiem, za dobrze się z tym nie zasypia, ale bez zwiększania dystansu do siebie i trenowania empatii grozi nam, że z adwokata diabła staniesz się jego prokuratorem. Cokolwiek to, kurwa, znaczy, zawsze na kacu się robię sentymentalny.