koń to jest

Dlaczego nie znałeś: BoJack Horseman

10.04.2015 | Dlaczego Nie Znałeś

Ta rubryka to jedna, wielka, niekończąca się, przewlekła, wyniszczająca, niewydolność nerek.

„Co?”

Rekomendacja! Przepraszam, przygotowuję się właśnie do maratonu i jedno mi w głowie.

„Przecież ty ledwo biegasz.”

A ty ledwo myślisz. Chodzi o maraton „Daredevila” na Netflixie. Seriale, filmy, albumy, gry, komiksy, anime, przejażdżki, wyuzdane akty seksualne, ostre papryczki, malarstwo, poczucie straty, miękka skóra rękawiczki zaciskająca się na palcach oraz, oczywiście, kwiczoły.

Zapraszam.

Myślicie że łatwo być gwiazdą uwielbianego serialu komediowego? Spytajcie Charliego Sheena albo Małgorzaty Foremniak. Nie jest to łatwa praca, bo co tydzień musisz udawać, że wszystko gra, jednocześnie zmagając się z artystyczną niemocą, wielkim naciskiem formy oraz poszukiwaniem prawdziwego „ja”.

BoJack Horseman nie jest o żadnej z tych rzeczy, poza Małgorzatą Foremniak, bo jest tam dla niej epizodyczna rola. Zaraz, miało być epizodyczna rolada. Serial został stworzony przez względnie nieznanego komika Raphalea Boba-Waksberga, który już lubię, bo dał mi okazję do odmiany dwuczłonowego nazwiska. W roli głównej występuje głos znanego z „Arrested Development” Willa Arneta, Aarona Paula znanego z „Breaking Bad” i Allison Brie znanej z moich mokrych snów.

waifu

“Och, jesteś blogerem ORAZ nisko opłacanym komikiem? Jakie ciekawe, opowiedz więcej.”

Nie zająknąłem się o fabule poza nędznym wstępem, a szkoda, bo jest ciekawa.

Ok, to tyle, do zobaczenia za tydzień!

„Wracaj tu kurwa.”

Aaaaaaale jest piątek.

„Dla ciebie NIGDY nie ma piątku. Za dużo miałeś piątków w życiu.”

Zawsze lepiej niż Tomaszów Piątków w rzyciu. Jedna z mniej godnych polecenia atrakcji  Tomaszowa Mazowieckiego, moim skromnym zdaniem. Otóż fabuła dzisiejszego polecenia krąży wokół życia tytułowego BoJacka, który w latach 90. XX wieku występował w bardzo popularnym sitcomie, a teraz jest koszmarnym moczymordą i stara się w jakikolwiek sposób ogarnąć swoje życie. Jego ostatnią deską ratunku jest autobiografia, a pisząca ja autorka staje się jego odskocznią od dna. Pierwszy sezon opisuje koszmar i pustotę egzystencji w Los Angeles ludzi absolutnie pozbawionych zajęć i moralności, na tle skretyniałego świata pełnego blichtru i pustoty. Od razu przychodzą na myśl takie klasyki jak „La Dolce Vita”, „Wielki Gatsby” czy „La Grande Bellezza”.

Główny bohater jest koniem.

żart literacki

A jaki jest słownik każdy widzi.

Dosłownie, ma głowę konia i ciało człowieka, inne postaci to choćby gołębie, pancerniki, dodo, wije, skorpiony, modliszki, Chryste PANIE ZABIERZ JE STĄD KIIIIIIIM JESTEM.

Przepraszam, nie miałem odszczelnionego okna. Ale szczerze, miks naprawdę mocnych spostrzeżeń, ciekawej animacji z pełnym wykorzystaniem niecodziennego settingu oraz okrutnej parodii daje świetne efekty. Z początku dość płytka historia nabiera głębi, a poczynania postaci stają się dla nas coraz ważniejsze. Całość wygląda jak dość trzeźwa analiza upadku człowieka nikczemnego, coś jak dalsze losy Cezarego Pazury po „13 Posterunku” w wersji komediowej. Bo bądźmy szczerzy, lecące w telewizji „Przypadki Cezarego P.” to tragedia przy której „Antygona” wygląda jak kotek zrobiony z pianek Haribo, polany sosem z Audrey Tatou i podany matczyną ręką.

Konstatując, jest to 13 odcinków dobrego serialu komediowego, z jednym z lepszych przedstawień narkotykowych jazd jakie widziałem na ekranie, przynajmniej od czasów wycieku gazu w studio TV Trwam. Polecam mocno, a jak ci się nie spodoba, no to, ojej, nie wiem, włóż sobie penisa we framugę drzwi i czekaj na przeciąg.

 

dobra rada

Pamiętajcie: kutasa układamy WZDŁUŻ framugi.

Posiada też jeden z przyjemniejszych motywów muzycznych na outro, sprawdźcie zresztą sami.