1

Polski Festiwal Stand-upu – relacja z pierwszej edycji

14.08.2018 | Ra(n)dom

W związku ze zbliżającą się, ósmą już, edycją Polskiego Festiwalu Stand-upu, który już 22 i 23 sierpnia spadnie na Warszawę, przypominamy relację jaką popełniła nieodżałowana Marzena Patalkiewicz, znana choćby z Roweru Błażeja. Do zobaczenia na imprezie, a teraz załóżmy swoje oggsy i kamizelki, by cofnąć się do magicznego 2010.

Marzena Patalkiewicz, Wp.pl
Stand-up, za Wikipedią, opiera się bardziej na charyzmie wykonawcy oraz kontakcie z publicznością niż na dopracowaniu każdego wiersza przedstawienia i wartości artystycznej. Artyści stand-upowi za główny cel stawiają sobie rozbawienie publiczności, przywiązują mniejszą wagę do kwestii artystycznych (piosenek i dekoracji znanych z kabaretów). 22 sierpnia 2010 w Warszawie mogliśmy przekonać się jak tę definicję spełniają… polscy wykonawcy!

2
Tak, na polecenie najpopularniejszego serwisu w polskiej szerokiej Sieci Web, WP.pl, udałam się do klubu Chłodna by zobaczyć na żywo ofertę komedii od nieopierzonych pisklaków, wychowywanych pod czułym skrzydłem węgierskich speców od stand-upu. Tak, za sprawą weterana budapesztańskich scen, Laszlo Kertesza, który zasiał ziarno komedii na żywo na żyznym i płodnym niczym twórczość Lady Gagi polskim gruncie, mamy do czynienia z pierwszym plonem naszych zielonych wykonawców. Tak, nie uprzedzajmy jednak faktów.
Wieczór zaczął się od pewnego zgrzytu, ponieważ z trzech mikrofonów na scenie, nie działał żaden. Trochę lepiej było ze światłami, bo były tylko dwie lampy. Dlatego wesoło zagadywała publiczność w trakcie petraktacji z panem technikiem (udało się w końcu udobruchać za pomocą czteropaka “Kenigera”) Kasia Piasecka, która ustalała proporcje fajnych babeczek na sali. Tak, wynik to 3:2. Na szczęście wszystko udało się opanować, więc na scenę wkroczył organizator, Kajetan Kawęcki. Jak poradził sobie z tą rolą… prowadzącego?

Zdjęcie aktualne

Zdjęcie aktualne

Tak, bardzo dobrze. Podziękował szybko sponsorom, piwu EB i producentom okularów Vuzix Wrap 920. Co prawda na początku zżerała go odrobinę trema, na szczęście po chwili on… pożarł ją, tak jak my na pewno zjemy tonę popcornu podczas seansu “Niezniszczalnych” (Sylvester Stallone i Arnold Schwarzenegerer w jednym filmie w 2010 roku? PEWNY HIT). Zapowiedział pierwszego wykonawcę, którym był Karol Kopiec. Od razu zaznaczę – nie zrozumiałem wszystkie odniesienia Karola, było coś o muchach, coś o kosmicznych krabach, podziemnych kijankach zakłócających system bankowy za pomocą poświęcania eterycznych baobabów dla mrocznych bogów, ogólnie był to występ wysokoenergetyczny i równie zakręcony co… Incepcja!
Tak, następnie mieliśmy odrobinę przepychanki, ponieważ Kacper Ruciński i Cezary Jurkiewicz nie mogli ustalić, kto ma być pierwszy, dlatego wystąpili w tandemie. Niestety publiczność nie przywykła do widzenia tylu ludzi w okularach, dlatego panowie opowiadali po żarcie na zmianę. Wyszło to… ciekawie? Tak.
Następnie na scenie miał pojawić sie Antoni Syrek-Dąbrowski, jednak musiał odwołać występ ze względu na bóle głowy. Życzymy szybkiej poprawy samopoczucia i… kolejnych występów! Na szczęście w ramach zastępstwa pojawił się Bartek Walos, który zaprezentował zestaw żartów o salcesonie, poczekalni dla kup i okularach. Bardzo zabawne, tak, ale liczymy na nowe żarty Bartka!

"A znacie to, leci sobie ogórek..." "ZAMKNIJ MORDĘ!"

“A znacie to, leci sobie ogórek…”
“ZAMKNIJ MORDĘ!”

Po jego występie mieliśmy do czynienia z przerwą, w trakcie której udało mi się porozmawiać z organiztorem. Złapałam go akurat na nerwowym liczeniu pieniędzy, nerwowość wynikała zapewne z nadmiaru gotówki. Ciężko się dziwić, 40 osób na imprezie stand-upowej to chyba rekord! Na moje pytanie o przyszłość stand-upu i Festiwalu, zapewnił mnie, że wszystko będzie popłacone na czas i żeby dać mu dwa tygodnie. Widać z kimś mnie pomylił, na temat przyszłości tej formy komediowej nawet się nie zająknął.
Drugą część z impetem rozpoczął Abelard Giza, który w swoim dobrze znanym stylu poruszył codzienne tematy w swoim autorskim stylu, ukazując je w krzywym zwierciadle swojego stylu. Doprawdy nie spodziewałam się, że można te tematy, poruszone w tym stylu patrzeć… w ten sposób. Tak.
Następnie scenę opanował elephant terrible polskiej komedii, czyli Michał Kempa. Przyznam że świetnie się… bawiłam, tak, podczas jego 20 minutowej improwizacji na temat pierogów. Coś, co początkowo uznawałam za genialny monolog, okazało się po czasie odczytaniem kilkunastu przepisów z książki “Dobra gospodyni dom gościnnym czyni”, ale nie zmniejszyło to mojej przyjemności ni trochę. To jak piosenka “We No Speak Americano”, po prostu się nie nudzi.

Przemysł pogardy zaczął swoją produkcję.

Przemysł pogardy zaczął swoją produkcję.

Jednak niekwestionowane laury, tak, należało, tak, przyznać występującemu na końcu Krzysztofowi Unrugowi. Krzysztof stworzył całą postać, którą można by było, jeśli oczywiście jest się leserem i nie wie o co kaman i co jest dżezi, określić mianem “pijanego wariata”. Wytoczył się w rozpiętej podomce, z papierosem, którego starał się odpalić z nieodpowiedniej strony, po czym ściągał i zakładał okulary po kilkakroć, sypiąc niesamowitymi spostrzeżeniami… w autorskim stylu! Na koniec rzucił butem w organizatora, co było świetnym finałem i zdecydowanie przysporzyło mu zwycięstwo podczas pierwszej edycji Polskiego Festiwalu Stand-upu. Świetlana kariera przed tym stand-uperem, na pewno długo jeszcze będziemy przytaczać jego teksty i występy.
Ze względu na nieobecność Krzysztofa na rozdaniu nagród, podobnie jak okładających się po kłach Cezarego Jurkiewicza i Kacpra Rucińskiego, oraz zatrzaśniętego podczas oddawania moczu w toalecie Bartka Walosa, nagrodę odebrał Bartłomiej Przybysz. Ze względu na nieobecność organizatora, który wymówił się nagłym atakiem wyrostka, nagrody wręczyła autorka.

Nagrody rzeczowe ufundowała sieć lombardów Loombard.

Nagrody rzeczowe ufundowała sieć lombardów Loombard.

Podsumowując… Tak, było to prawdziwe święto tej młodej sztuki komediowej. Wspaniałe występy, prawie połowa sprzedanych biletów i tematy rozpięte od problemu dresiarstwa, przez ćpanie z lufki, na przypałach z policją skończywszy, prognozują długie lata innowacji. A zważając na premierę programu “Stand-up: Zabij mnie śmiechem” telewizji Polsat tej jesieni, stand-up ma przed sobą wyłącznie pogodne niebo!

 

Bilety na VIII edycję festiwalu znajdziecie tutaj:

https://standupbilety.pl/event/183_polski-festiwal-stand-upu-dzie-2#buyTicket

https://standupbilety.pl/event/184_polski-festiwal-stand-upu-dzie-3#buyTicket