babar

Wścieknięte Gary: Spring Roll

19.06.2017 | Wścieknięte Gary

Czy powinno się być rasistą? Oczywiście, że nie, rasizm to skrót myślowy dla tchórzy, którzy na tyle boją się innych ludzi, że stosują wobec nich uprzedzenia. Czy powinno się być rasistą wobec białych? Zależy, bo oczywiście nie należy polecać takiego gówna dla białasów, jak disco-polo, filmy Wesa Andersona czy serial “Przyjaciele”, ale w kwestii kulinarnych należy zachować uwagę. Przyznam, że wyznawałem zasadę, że jeśli w restauracji azjatyckiej witały mnie białe ściany, biała obsługa i biała karta menu, traciłem smak. Ale z rasizmem najlepiej walczyć, poza kopem w mordę z buta, otwartością. Otwartość to, jak to mawiał pewien mądry człowiek, przeciwieństwo zamkności.

Chyba nie był taki mądry.

Do restauracji Spring Roll na Szpitalnej w Warszawie pierwszy raz zawitałem rok temu z okładem i dziewczyną. Mogłem inaczej ułożyć kolejność w tym zdaniu, zdecydowanie. Nie miałem specjalnego apetytu, ale mieliśmy dużo czasu, bo seans w pobliskim kinie był dopiero za godzinę, postanowiliśmy więc spędzić ten czas z dobrym jedzeniem i okładem. Znowu, coś nie działa mi dziś szyk zdania. Czas jest dość istotny, ponieważ Spring Roll jest restauracją obleganą niczym Konstantynopol w 1423. Nie że za pomocą machin i katapult, po prostu dużo ludzi i czasami czeka się długo na dania. Dla nas spoko, bo i tak film za godzinę, a my nie mieliśmy biletów i w ogóle na niego nie szliśmy.

"Komedia z kotem i głosem Tomasza Kota? Gdzie wrzucać nerki? Przecież to będzie kotostrofalnie śmieszne!"

“Komedia z kotem i głosem Tomasza Kota? Gdzie wrzucać nerki? Przecież to będzie kotostrofalnie śmieszne!”

Wnętrze nastawiło mnie negatywnie, ze względu na swoją czystość i sterylność, uśmiech pań z obsługi wprawił mnie w jeszcze większy niepokój. “Czy to na pewno restauracja? A może to sąd? Czy przez przypadek poszedłem do sądu.” pytałem sam siebie. “Czy w sądzie są pałeczki i chińska muzyka?” Na szczęście pokot pytań przerwał widok menu, rozbudowanego i odrobinę zawiłego. Z racji bycia penerskim jaroszem wziąłem spring rolle wegetariańskie (danie, które konsekwentnie wymawiamy jako “szpring rol”) i smażony makaron sojowy z węgorzem (Mien Luon Xa Ha Noi), moje szczęście zaatakowało Pad Thaia z kurczakiem. W Spring Rollu znajduje się cała masa dań kuchni wietnamskiej, która, na ile orientuję się w moim kulinarnym wysmakowaniu, oznacza wrzucanie rzeczy do miski i zalewanie ich rosołem. Z czasem i kolejnymi wizytami z chęcią próbowałem kolejne dania z tej karty, bo jest to bardzo sycąca forma spożywania posiłków. I z okładem.

Szpring rolle nie bez kozery pojawiają się w nazwie lokalu, bo są przygotowane na świeżo, chrupią mnogością składników i zazwyczaj znikają szybciej niż jesteś w stanie powiedzieć “aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa”. Oczywiście zależy jak szybko to mówisz. Dania główne wjeżdżają niedługo potem, od razu zaznaczmy, że nie są to porcje “glutaminian sodu otacza wszystkie naczynia wieńcowe”, ale i tak człowiek naje się do syta. Nie wiem jak to będzie z człowiekiem-świnią, to już matki pytaj.

"You didn't like your Christmas gift? I thought You play MtG all the time".

“You didn’t like your Christmas gift? I thought You play MtG all the time”.

Smażony makaron był świetnie poskręcany z pozostałymi składnikami, a nawet tak wytrawna kniapa jak moja miała problem z wychwyceniem wszystkich nut smakowych mojego dania. Pad Thai zaś był przybrany orzeszkami jak fetyszysta seksu ze słoniowatymi, do tego gorący i świeżo zdjęty z woka. Całość dopełniona herbatą z ciężkich glinianych dzbanków i można było się poczuć, cóż, jak w dobrej restauracji. Nie że gdzieś indziej. Odzwierciedlone jest to w cenach, bo do tanich nie należy, ale ostrzegam przed nadmiernym zamawianiem, bo może doprowadzić do pęknięcia. Z czasem wizyty w tym przybytku weszły nam w krew, tak jak sos rybny, dlatego musimy odrobinę zbastować. Ale ze swojego serca serdecznie polecam wizytę w tym miłym miejscu, no i odradzam rasizm, bo może stanowczo skrócić życie, o posadzie w MSWiA nie wspomnę.